Liam
Czytałem w spokoju książkę i wszystko było by OK gdyby do mojego pokoju nie wparował nagle Niall.
- Masz coś słodkiego? - spytał, przetrząsając moje szafki.
- Nie. - mróknąłem.
- A orzeszki w czekoladzie?
- Zjadłeś mi je wczoraj.
- To może nachosy?
- Nie mam. Nie lubie nachosów.
- A żelki?
Westchnąłem.
- Dobra, dobra.
Wychodził już zrezygnowany z pokoju, gdy nagle odwrócił się.
- Masz wolne popołudnie? - spytał.
- A co? Je też chcesz zjeść? - zaśmiałem się z własnego żartu.
- Nie, tylko, że Nathan dzwonił. Pytał czy do niego nie wpadniemy, chce nam pokazać nową gre.
- Możemy. - odłożyłem książkę.
- No to jedźmy już teraz!
Zayn
Perrie miała racje - jej przyjaciółka Jann była naprawdę bardzo miła. Wyglądem była zupełnie przeciętna. Miała schludne ubranie i włosy związane w wysoki kok.
- Słuchajcie, będę się powoli zbierać, przychodzi do mnie koleżanka.
- Znam ją? - zaciekawiła się Perrie.
- Może. Znasz Danielle?
- Opowiadałaś mi coś o niej.
- To ona do mnie przychodzi.
- Zayn, odwieziesz Jann? - zwróciła się do mnie moja dziewczyna.
- Okey - uśmiechnąłem się.
Liam
Weszliśmy razem z Niallem do domu Nathana. Przywitał nas w salonie, gdzie od razu rzuciły mi się w oczy damskie czasopisma.
- Mieszkasz z dziewczyną? - spytał Nathana Niall.
- Z siostrą. Mieszka obok, ale te dwa mieszkania, to jak jedno.
Weszliśmy do jego pokoju, gdzie od razu usiedliśmy przy komputerze.
Po około godzinie usłyszeliśmy dźwięk zamka.
- Wróciłam Nathan! - usłyszeliśmy melodyjny głos.
Po w pokoju były już dwie, śliczne dziewczyny.
Niall
Piękna była. Ta druga też, ale troche mniej. No i kulała.
- Co się stało? - spytał Liam, bo dziewczyna zachwiała się i upadła na fotel.
-Danielle potknęła się i chyba ma coś z kostką.
- Zawioze cie na pogotowie. - zdecydował szybko Liam. Chciał zrobić dobre wrażenie na Jann, widziałem to. Ładna była.
Wziął tą Danielle na ręce i uśmiechając się, zaniusł ją do samochodu.
- Wyskocze na chwile do sklepu po jakąś fante, czy coś. - powiedział Nathan - zaopiekuj się Niallem żeby nie wysadził nam domu, OK?
Jego siostra zaśmiała się. Usiadła na łóżku i popatrzyła na mnie. Poczułem motyle w brzuchu.
- Ty jesteś Niall, tak? - spytała, a ja kiwnąłem głową. Chciałem zapytać ją o imię, ale nie mogłem otworzyć ust. Ta śliczna brunetka strasznie mnie onieśmielała.
- Małomówny jesteś. - popatrzyła na mnie dużymi, błękitnymi oczami. Uśmiechnąłem się.
Harry
- Chodźmy tam!
- Boże, Lou! Ile można chodzić po sklepach?!
Chciałem już wrócić do domu, było mi gorąco i duszno.
- Już tylko tam! - uśmiechnął się Louis - jest sobota!
- To nie znaczy, że możesz mnie męczyć! - jęczałem dalej.
Loui zatrzymał się przed wystawą jakiegoś sklepu. Popatrzyłem w bok i wtedy ktoś na mnie wpadł.
- Przepraszam! - usłyszałem - tak bardzo mi przykro, nie chciałam!
- To ja przepraszam. - potarłem guza na głowie.
- To ty. - uśmiechnęła się, znajoma mi twarz. Tak, to była ta kelnerka, Jennette.
- Cześć.
Podszedł do nas Loui.
- Jannette, to jest Louis, mój dobry przyjaciel, Lou, to moja znajoma.
Podał jej rękę szczerząc białe zęby.
- A co ty tu robisz? - spytałem, pocierając kciukiem o palec wskazujący.
- Chodze po sklepach, szukam czegoś na prezent dla mojej przyjaciółki, Dan.
- Pomoge ci! - Louis, jak zawsze szalony wziął nas za ręce i pociągnął do sklepu z upominkami. Przez kolejne pół godziny wybieraliśmy prezent. Loui cały czas wygłupiał się, ale przestał, po tym gdy rozbił porcelanowy dzbanek, który włożył sobie na głowe.
W końcu Jannette wybrała mocno czerwone kolczyki i wyszliśmy ze sklepu.
- To gdzie teraz? Na sushi czy pizze? - spytał Lou, jakby oczywiste było, że zjemy z nią obiad.
- Ja muze już iść. - Jannette spojrzała na zegarek - śpiesze się, bo przyjaciel ma do mnie przyjść. Do zobaczenia! - uśmiechnęła się i już jej nie było.
- Miła była. - uśmechnął się Louis - zechce pani, szanowna pani Styles pujść ze mną na sushi?
- Na koniec świata i jeszcze dalej!
NEXT!
OdpowiedzUsuń